Historia Kresów

Oświadczenie w sprawie Sahrynia

http://www.zamosconline.pl/text.php?id=4424&rodz=kon

OŚWIADCZENIE
w sprawie protestu przeciwko poniżaniu godności i bezczeszczeniu pamięci
żołnierzy AK i BCh oraz ich dowódcy, por. Zenona Jachymka ps. "Wiktor"

Z wielkim żalem i niepokojem przyjęliśmy informacje medialne o rzekomych zbrodniczych działaniach oddziału AK, złożonego z 1300 żołnierzy ze zgrupowania tomaszowskiego i hrubieszowskiego oraz grupy żołnierzy BCh z oddziału "Rysia", na czele z Bronisławem Furmagą ps. "Liść", dowodzonych przez por. Zenona Jachymka ps. "Wiktor", który zdaniem nacjonalistycznych środowisk ukraińskich, ale także części polskich mediów, miał dokonać świadomej rzezi ukraińskiej ludności cywilnej w Sahryniu, w dniach 9-10 marca 1943 r. Z całą stanowczością oświadczamy, że tego rodzaju informacje są nieprawdziwe i tendencyjne, stając się tym samym dogodnym środkiem w rękach wrogich naszemu Narodowi ukraińskich nacjonalistów, dokonujących manipulacji polską historią. Wyrażamy szczególny żal pod adresem tych polskich środków masowego przekazu, które te niesprawiedliwe i bezczeszczące pamięć por. "Wiktora" i jego żołnierzy informacje przekazywały w ostatnim czasie.

Pragniemy przypomnieć, że miejscowość Sahryń w 1943 r. była jednym z najbardziej umocnionych ośrodków nacjonalizmu ukraińskiego, w którym stacjonowała policja ukraińska, oddział UPA i wspomagający ich żołnierze z SS-Galizien. To właśnie Sahryń służył ukraińskim nacjonalistom jako dogodne miejsce, z którego mordercy Narodu Polskiego dokonywali zbrodniczych i ludobójczych ataków na okoliczne polskie wsie i osady, a fakty te zostały doskonale udokumentowane i opisane w publikacjach polskich historyków (m. in. w książce autorstwa Ireneusza Cabana pt. Na dwa frony. Obwód AK Tomaszów Lubelski w walce z Niemcami i ukraińskimi nacjonalistami, Stanisława Jastrzębskiego pt. Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach Lubelszczyzny w latach 1939-1947, Edwarda Prusa pt. Operacja Wisły - fakty i dokumenty, Kwartalnik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Nr 30 z 1999 r.).

Znając rolę, jaką Sahryń pełnił w antypolskich działaniach nacjonalistów ukraińskich, a także niebezpieczeństwo, jakie z tego powodu czyhało na ludność polską zamieszkującą tamte ziemie, przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego wydali rozkaz o przeprowadzeniu akcji, której celem była likwidacja oddziału UPA i policji ukraińskiej. Rozkaz ten wykonał właśnie oddział por. Jachymka, ps. "Wiktor", żołnierza i bohatera Polskiego Państwa Podziemnego.

Wiemy doskonale, że ofiarą walk toczonych w Sahryniu była także ukraińska ludność cywilna. Wyrażamy ubolewanie z tego powodu, bowiem śmierć cywilów jest zawsze najgorszym efektem działań wojennych. Taka jest jednak wojna. Ofiary cywilne w warunkach działań wojennych są niestety bardzo często nieuniknione.

Nie może to jednak stanowić podstawy do kłamliwych twierdzeń, zgodnie z którymi por. "Wiktor" i jego oddział dokonał w Sahryniu rzezi, czy wręcz ludobójstwa (jak to nazywały niektóre media) na "bezbronnej, ukraińskiej ludności cywilnej". Podkreślić należy, że ten sam por. Jachymek, tuż przed akcją wydał rozkaz, zgodnie z którym żołnierze jego oddziału mieli oszczędzić ludność cywilną, a w szczególności pod żadnym pozorem nie stosować działań odwetowych za śmierć swoich najbliższych, zamordowanych przez UPA. Po zakończeniu akcji por. "Jachymek", za niewykonanie rozkazu osobiście wykonał wyrok śmierci na jednym z polskich żołnierzy. W tej sytuacji stwierdzenia, jakby por. Jachymek dowodził zaplanowaną ludobójczą akcją, czy rzezią na cywilnych ukraińskich mieszkańcach Sahrynia, są manipulacją faktami i niegodzi się, by podawane były w polskich mediach. Żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego na Zamojszczyźnie walczyli o niepodległość naszej Ojczyzny na dwa fronty - z Niemcami i Ukraińcami. Wykazali się ogromnym bohaterstwem, czego dowodem jest również akcja przeciwko UPA w Sahryniu. Przeinaczanie faktów i przypisywanie im dokonywania zbrodni, jest zwykłym bezczeszczeniem pamięci ich samych i ich dowódców, w tym w szczególności por. Zenona Jachymka ps. "Wiktor".

Wyrażamy wiarę, że nierzetelne informacje na temat walk w Sahryniu, podawane przez niektóre polskie media, są efektem błędów wyłącznie pojedynczych dziennikarzy - autorów tekstów i programów, choć należy zauważyć, że jest to już kolejny przypadek ataku na polskich bohaterów na przestrzeni ostatnich dwóch lat - niedawno zaatakowano także innego bohatera AK, Józefa Śmiecha ps. "Ciąg". Apelujemy, także w imieniu Zarządu Głównego ŚZŻAK w Warszawie, od którego otrzymaliśmy stosowne umocowanie i poparcie, by w dobie coraz częstszych fałszywych oskarżeń pod adresem Polski i Polaków - np. polskie obozy koncentracyjne, wrodzony antysemityzm itp. - zwłaszcza w polskich mediach dbano o rzetelność i obiektywizm w relacjonowaniu wydarzeń historycznych.

Sławomir Zawiślak
Prezes
Światowego Związku Żołnierzy Armii
Krajowej Okręg Zamość

Janina Kalinowska
Prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków
Pomordowanych na Wołyniu

Edward Zubrzycki
Prezes Ogólnopolskiego Związku
Żołnierzy Batalionów Chłopskich Okręg Zamość

Jan Sitek - przedstawiciel Związku Wolność i Niezawisłość

Jerzy Krzyżewski - Prezes Hrubieszowskiego
Towarzystwa Regionalnego.

 

 

 

Co mamy zrobić ze zbrodniami na Wołyniu?

Kolejny głos rozsądku z Ukrainy. Miejmy nadzieję, iż będzie ich dużo więcej.

http://www.istpravda.com.ua/columns/2011/07/22/46394/



Paweł Zubjuk  piątek, 22 lipiec, 2011 r.

Paweł Zubjuk
Geograf (Kijów)

Więc zacznę od niepopularnych w nacjonalistycznych (narodowo-demokratycznych, patriotycznych itd.) środowiskach tezy: OUN-UPA popełniła zbrodnie przeciwko ludności cywilnej.

Dotyczy to zarówno zabójstw na tle etnicznym jak i ideologicznym: ofiarami OUN i UPA były tysiące Polaków i etniczni Ukraińcy, których poglądy zostały uznane przez odpowiednie banderowskie "organy" za wrogie. Tych faktów żaden z naszych historyków nie neguje, po prostu starają się oni w jakikolwiek sposób usprawiedliwić te zbrodnie.

Usprawiedliwianie opiera się głównie na prawie narodu ukraińskiego do walki wyzwoleńczej. Sprawia się wrażenie, że dawno temu na terenach Galicji i Wołynia żyli wyłącznie etniczni Ukraińcy, którzy mieli własne państwo, a potem nadeszli polscy najeźdźcy, którzy zniszczyli ukraińską państwowość i przez długi czas wyzyskiwali Ukraińców. Następnie Ukraińcy zbuntowali się i przepędzili okupantów z powrotem do Polski.

W rzeczywistości, wszystko było o wiele bardziej złożone i mniej jednoznaczne. Za czasów Rusi było mało prawdopodobne, aby lokalne plemiona czuły się "Polakami" czy "Ukraińcami" - jakieś podziały pojawiły się dopiero po nadejściu chrześcijaństwa, podczas licznych konfliktów pomiędzy Polska i Rusią, podczas katolickiego i prawosławnego opanowywania ziem dawniej pogańskich.

I Polacy (katolicy) pojawili się na terytorium współczesnej Ukrainy niewiele później niż Ukraińcy (prawosławni).

Dlatego traktowanie Polaków wyłącznie jako takich sobie kolonistów - cudzoziemców jest delikatnie mówiąc, niewłaściwe. Oczywiście, był polski kolonializm - ale nie różniący się bardzo od kolonializmu Ukraińców, którzy opanowywali dawne stepy tatarskie.

Niewielu z patriotów ukraińskich zgodzi się, że walka narodowo - wyzwoleńcza Tatarów może logicznie zakładać eksterminację wsi ukraińskich w Tawrii pod hasłem "zabierajcie się do swojej Ukrainy", prawda?

Jakakolwiek wojna - czy to "narodowo - wyzwoleńcza" jak i "imperialistyczna" - ma pewne ograniczenia, poza którymi - bez względu na szlachetność celu - działania wojskowe stają się zbrodniami.

Sowiecki partyzant Wasyl Kononow ze swoim oddziałem zabił dziewięciu mieszkańców wioski Małe Baty na Łotwie, za co został uznany przez sąd łotewski za zbrodniarza wojennego. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał ten wyrok za sprawiedliwy - mimo, że niektórzy z zamordowanych mieszkańców  wsi współpracowali z okupacyjną policją.

Jak w świetle takiego wyroku można ocenić niszczenie przez banderowców polskich wsi z powodu obwiniania o "pragnienie odbudowy przedwojennej Polski"? Logika prosta: po pierwsze jeśli to Polacy - to znaczy, że chcą tutaj Polski, a skoro chcą Polski - to trzeba ich zlikwidować.

Cóż tu można powiedzieć: Kononow jest tylko zwykłym amatorem w porównaniu z niektórymi z dowódcami UPA, którzy pisali w raportach zupełnie otwarcie: "Po przeprowadzeniu czystki Polaków w terenie rzadko można spotkać jakiegoś Laszka" lub "Zabito ponad 180 Lachów, poraniono około 200, reszta spaliła się w ogniu. Wieś spalono w 80%. przetrwały tylko domy murowane i Kościół".

Istnieje nawet instrukcja Centralnego Prowydu na temat likwidacji wszystkich dorosłych mężczyzn Polaków:

"Biorąc pod uwagę oficjalne stanowisko polskiego rządu w sprawie współpracy z Sowietami, Polacy z naszego kraju powinni zostać usunięci. Proszę rozumieć to tak: nakazać ludności polskiej wysiedlenie na ziemie rdzennie polskie. Jeśli ona tego nie wykona, należy wysłać bojówki, które będą likwidować mężczyzn, a domy i mienie palić (rozbierać)."

Tak więc w rzeczywistości Polacy zostali uznani za zakładników polityki rządu państwa, które istniało około 20 lat - nie zważając na fakt, że większość z nich mieszkała w Galicji i na Wołyniu od wielu pokoleń, na długo przed powstaniem tego państwa.

Przypominam, że zabójstwo mężczyzn ze względu na pochodzenie etniczne w bośniackiej Srebrenicy zostało uznane na arenie międzynarodowej za ludobójstwo.
Przejdźmy do represji wobec etnicznych Ukraińców. Jak wiadomo, podczas niesławnej pacyfikacji w 1930 roku zabito kilkunastu Ukraińców, przy czym niektórzy z nich byli członkami OUN i wystąpili przeciwko pacyfikatorom z bronią w ręku.

Porównajmy te liczby ofiar ze wspomnieniami Danyły Shumuka, a konkretnie z jego rozmową z rejonowym referentem SB OUN "Czumakiem".

"- (...) Oto co mnie interesuje. Wczoraj byłem za rzeczką, ot na tamtych chutorach - pokazałem głową w kierunku chutorów - tam dowiedziałem się strasznych rzeczy. W tej wsi 16 rodzin całkowicie zniknęło, ze starcami i z dziećmi. Chciałbym wiedzieć, dlaczego i w imię czego takie niewypowiedziane okropności są popełniane?

- Jestem zaskoczony, że Wy z takimi pytaniami przyszliście do mnie. Wy przecież spotykacie się czasami nawet z naszymi największymi zwierzchnikami, więc ich pytajcie - odpowiedział Czumak.

- To "najwyższe" dowództwo nie rozkazywało Wam zlikwidować tych 16 rodzin, to już wasza bezpośrednia robota.

- Ja tylko wykonuję rozkazy i to wszystko! Zrozumiano?

- Wy rozstrzygacie losy ludzi - czy mają żyć czy umrzeć i kto dokładnie. Wy zabijacie dzieci. Czy Wy rozumiecie, co to znaczy zabijać dzieci? - powiedziałem z oburzeniem, i nie żegnając się, wyszedłem."

Tak oto, tylko w jednej wsi zlikwidowano 16 rodzin - co najmniej trzy razy więcej Ukraińców niż zginęło z rąk polskich pacyfikatorów w 1930 roku w całej Galicji i na Wołyniu. Co było przyczyną wymordowania całych rodzin? O tym poniżej.

"Opowiedziałem im obydwóm wszystko od początku. O tym, że zlikwidowano 16 rodzin bez sądu i dochodzenia, wraz z małymi dziećmi, i o swojej rozmowie z rejonowym referentem Bezpieczeństwa - Czumakiem. Mytła chmurzył się cały czas i wyłamywał palce, aż trzeszczały. Kryłacz także słuchał mnie z jawną niechęcią.

- Sowieci niebawem zagarną cały Wołyń, więc - jakbyście chcieli, żebyśmy im zostawili gotową siatkę agenturalną?

- Dopóki jest to możliwe, powinniśmy wyrywać z korzeniami wszystko to, co może umacniać władzę sowiecką - powiedział Mytła."

Oczywiście, można założyć, że Szumuk kłamie i że nic takiego nie miało miejsca.

Jednak represje wobec inaczej myślących ("odstępców" "wykrywano" w marszu, nawet nie przy udziale osławionych "trójek", lecz robili to indywidualnie lokalni referenci SB) ukryć trudno: można je zobaczyć i w raportach SB, i we wspomnieniach mieszkańców wsi.

Nic dziwnego, że w wielu wsiach na Wołyniu (w Galicji nie widziałem, więc nie twierdzę) stoją dobrze utrzymane pomniki ofiar nacjonalistów.

 Pomnik sowiecki w jednej ze wsi powiatu Radziwiłów (na granicy Wołynia i Galicji). Warto zwrócić uwagę na liczbę kobiet wśród ofiar nacjonalistów. Zdjęcia autora.

I znowu: porównajmy 16 rodzin z "sukcesem" czerwonego partyzanta Kononowa, który zamordował "tylko" dziewięciu wieśniaków.

Dlatego zdecydowanie nie uda się zrzucić wszystkiego wyłącznie na "niektóre ekscesy" walki wyzwoleńczej i "prowokacje przebranych eNKaWuDzistów". Zbrodnicze rozkazy kierownictwa OUN-UPA - to fakt, zbrodnicze działania jednostek bojowych - to też fakt. Powstaje pytanie, jak się do tego ustosunkować.

Można spróbować przekonać Europę i wschód Ukrainy, że banderowska frakcja OUN była tak wspaniała, że miała prawo do eksterminacji mieszkańców Ukrainy według własnego uznania w imię wolności narodu ukraińskiego.

Tyle że trudno wytłumaczyć w sposób logiczny, kto dał to prawo jednej z frakcji, w jednej z organizacji. I dlaczego nacjonaliści w imię świetlanego celu mogą zabijać Ukraińców, a komuniści w imię świetlanego celu - zabijać ich nie mogą.

Nowoczesna Europa nie ma jednej interpretacji historii: na te same wydarzenia Francuzi i Brytyjczycy mogą mieć różne poglądy.

Jednak pojęcie zbrodni - zwłaszcza w XX wieku - jest określone w sposób jednoznaczny. Wątpliwe więc, czy komukolwiek uda się przekonać Europejczyków, że ukraińscy nacjonaliści mają specjalny system wartości, który w cudowny sposób odpuszcza im zbrodnie popełnione dla szczytnego celu niezależnej zjednoczonej państwowości.
Trudno jest przekonać do czegoś podobnego i Ukraińców na Wschodzie - zwłaszcza ze względu na informacyjny wpływ Moskwy.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem samoponiżania się w imię "integracji" lub "jedności Ukrainy" - ale w tej sytuacji samoponiżaniem się jak raz nie jest potwierdzenie oczywistości, lecz maniakalne trwanie przy "jasnym i doskonałym" obrazie "narodowo - wyzwoleńczej walki OUN-UPA" - wbrew ogólnie znanym i powszechnie dostępnym faktom.

Nadszedł czas, aby przekroczyć granicę, która oddziela piękną propagandową bajkę od surowej, ale realnej prawdy historycznej. I przekraczanie tej granicy - to pierwszy krok do wyjścia z beznadziejnej "nacjonalistycznej" marginalizacji

tłumaczył-W. Tokarczuk

 

Polsko-ukraińskie pojednanie zostało przełożone na jesień?

http://www.istpravda.com.ua/short/2011/07/20/46175/


Zapowiadane wcześniej przyjęcie wspólnej Uchwały parlamentów Ukrainy i Polski "O ustanowieniu Dnia Pamięci i Pojednania Ukraińców i Polaków" zostało przełożone na jesień.

Informują o tym źródła Historycznej Prawdy zarówno w Werchownej Radzie (w Parlamencie Ukrainy), jak i w Sejmie Rzeczypospolitej. Przypomnijmy, że pomiędzy parlamentami Ukrainy a Polski trwa dyskusja na temat tekstu Uchwały.

Kijów zaproponował swoją wersję dokumentu, ale na razie w Warszawie nie został on zaakceptowany. Parlamentarzyści Ukrainy już wyjechali na wakacje. Ich polscy koledzy jeszcze pracują do końca lipca, ale w porządku obrad posiedzenia Sejmu tej kwestii nie ma. Tak więc jednoczesne przyjęcie wspólnej Uchwały przez obydwa przed wrześniem jest mało prawdopodobne.

Wydaje się jednak, że inicjatywę przejęły kancelarie prezydentów dwóch krajów, które zaplanowały wspólne uroczystości odsłonięcia pomników we wsi Sahryń (Polska) i Ostrówki (Ukraina, Wołyń). Oczywiście, podczas trwania obchodów będzie zaplanowane ogłoszenie wspólnych deklaracji w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego.

Uroczystości zaplanowano na 30 sierpnia tego roku. Właśnie tym celu do Kijowa (nie bez przygód) przyleciała rządowa delegacja Polski z szefem kancelarii prezydenta na czele. Z powodu niesprawności samolot Jak-40 nie był w stanie lądować w stolicy Ukrainy i wrócił do Warszawy.

Okazało się jednak, że w Ostrówkach na Wołyniu dla przyjęcia wizyty prezydentów praktycznie nic nie zrobiono. W miejscu pochówku ekshumacje wykonano tylko częściowo, pomnika jako takiego tam nie ma, jego projekt i napisy nie są uzgodnione.

Jakby tego było mało - na miejsce po dawnej wsi prowadzi droga gruntowa, którą w porze deszczów i ulew można przejechać tylko na specjalnych terenowych samochodach. Oczywiście, biorąc pod uwagę te okoliczności zdecydowano się na kolejne przeniesienie uroczystości aż na koniec września.
.
Istotne jest to, że w Polsce już wcześniej określono termin wyborów parlamentarnych - na 9 października 2011. Dlatego można założyć, że strona ukraińska jednak pójdzie na znaczne ustępstwa stronie polskiej w aspektach politycznych. Może się stać dlatego, że rządzącej partii "Platforma Obywatelska" bardzo zależy na głosach tak zwanych "kresowiaków", którzy w odległych wioskach są liderami nastrojów społecznych. I to właśnie te siły polityczne nalegają na potępienie działań UPA podczas polsko-ukraińskiej konfrontacji zbrojnej w latach 1943 - 1946.

Przypomnijmy, że pomnik w Sahryniu mieli odsłonić 8 września 2009 prezydenci Juszczenko i Kaczyński. Wtedy uroczystość po raz pierwszy odłożono na czas nieokreślony. I teraz znowu zdarza się podobna sytuacja.

Ostap Kozak specjalnie dla Historycznej Prawdy

tłumaczenie W. Tokarczuk

 

Zaproszenie od ks. Isakowicza-Zaleskiego

Zapraszam w niedzielę 24 lipca 2011 r. o g. 11.00 na poświęcenie w kościele w Żurawicy k. Przemyśla tablicy upamiętniającej ormiańskokatolickiego ks. Kajetana Amirowicza, ostatniego proboszcza w Śniatynie na Pokuciu.

Projekt tablicy, na której umieszczony będzie także wizerunek Chaczkaru - krzyża ormiańskiego.

 

Szczęść Boże!

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

 

Kresowy Serwis Informacyjny nr 1

 
Pierwsza gazeta kresowa z dostawą do domu:
 
http://ksi.kresy.info.pl/numer01.pdf
 
Więcej artykułów…