Historia Kresów

Nacjonaliści ukraińscy chcą dofinansowania z UE

Zamieszczam fragmenty wywiadu, które dotyczą spraw Polski, a udzielił ich  banderowiec Pankiewicz (ten który „zaszczycił” Przemyśl na uroczystym przekazaniu Domu Narodowego Związkowi Ukraińców w Polsce). Deklaruje on chęć skorzystania z finansowania oferowanego przez Unię Europejską na współpracę regionów pogranicznych Polski i Ukrainy. Do tego potrzebuje samorządów polskich miast i władz polskich województw pogranicza - lubelskiego o podkarpackiego.
Warto wiedzieć, że wielu ukraińskich ekspertów politycznych prognozowało, że po dojściu do władz na Zachodniej Ukrainie partii o nazwie Socjalistyczno - Narodowa Partia Ukrainy (proszę zwrócić uwagę na analogię do nazwy Narodowo - Socjalistyczna Robotnicza Partia Niemiec) współpraca pomiędzy  samorządami polskich miast partnerskich ulegnie rozwiązaniu. Bojkot miał być analogiczny do tego, jaki dotknął austriacką partię Hajdera, z powodu głoszenia hasła "Austria dla Austriaków". Bojkot przeciwko Hajderowi był międzynarodowy i powszechny.
"Swobodzie" bardzo zależy na udowodnieniu, że bojkotu nie będzie, ponadto najważniejsza jest chęć czerpania środków finansowych z funduszy unijnych kierowanych na współpracę przygraniczną.
Podobnie z tych powodów na współpracę z krypto-totalitarną partią mogą pójść niektóre samorządy polskie, bo "pieniądze nie śmierdzą".
Dlatego warto poznać wypowiedzi jednego z najbardziej wpływowych członków partii "Swoboda", który "pragnie współpracy z Polską", ale jednocześnie jest jednym z najbardziej aktywnych przeciwników polskiej pamięci historycznej, na dodatek nie potrafi się nigdy powstrzymać od podkreślania ukraińskości "etnicznych ukraińskich ziem" w granicach współczesnej Polski.
Warto to upowszechniać wśród polskich samorządowców i wojewodów.
Tłumaczenie poniższe obejmuje tylko końcowy fragment wywiadu z banderowcem, który każdego roku przyczynia się do organizowania prowokacji wobec uczestników obchodów rocznic w Hucie Pieniackiej.

http://zaxid.net/article/91253/

- Ale oprócz spraw gospodarczych są jeszcze złożone zagadnienia pamięci historycznej...

- Osobiście uważam, że musimy podchodzić do tych kwestii, studiując naszą historyczną przeszłość i zabiegając o nasze narodowe interesy. Niestety, zdarzało się, że o nasze ukraińskie interesy narodowe dbano bardzo mało. Mamy liczne przykłady uszczerbku naszych narodowych interesów, co w przyszłości będzie mieć jeszcze większe następstwa. Na przykład, istnieje kwestia budowy różnych pomników i obchodów różnych rocznic. Państwo polskie, w trosce o własne interesy, aktywnie promuje i prawdopodobnie będzie promować na Ukrainie swoje ideały, własny punkt widzenia.

Nasz punkt widzenia jest odmienny. Na przykład, punkt widzenia Polaków co do wydarzeń w dniu 1 listopada 1918 roku jest wizją polską , a ze strony Ukrainy musi to być wizja ukraińska - to samo dotyczy  wojny w latach  1918 - 1920, wojny Bohdana Chmielnickiego w 1648 roku, wydarzeń z okresu II Wojny Światowej.

Rozumiem, że oni, nasi sąsiedzi, mają prawo do swoich bohaterów. Dla Polaków jest bohaterem Piłsudski, który dokonał pewnych reform, wzmocnił im ich państwo, przeprowadził pewne zmiany, które były pozytywne dla rozwoju państwa polskiego. Ale dla Ukraińca osoba Piłsudskiego nie może być bohaterską, ponieważ za czasów jego władzy przeprowadzano pacyfikacje, w czasie których miały miejsce nie tylko fizyczne tortury i niszczenie naszych instytucji kulturalnych, ale także zabójstwa osób narodowości ukraińskiej. Więc dla nas to nie jest bohater. Ale szanujemy stanowisko naszych sąsiadów i prawo naszych sąsiadów do posiadania swoich bohaterów. Dlatego również nasi sąsiedzi, stosując reguły stosunków międzynarodowych, opartych na partnerstwie, powinni uszanować stanowisko Ukraińców, prawo posiadania swoich bohaterów. I jest nam bardzo przykro, że Sejm współczesnej Polski prawie dwa lata temu podjął decyzję o uznaniu Ukraińskiej Powstańczej Armii za strukturę zbrodniczą. Uważam, że polski Sejm nie miał prawa tego zrobić - tak samo jak nie miał prawa wpływać na decyzje instytucji europejskich w stosunku do Stepana Bandery, i nie ma prawa tego robić w przyszłości.
Jest nam bardzo przykro, że we współczesnej Polsce zniszczono pomnik na Górze Chryszczatej, postawionym rannym żołnierzom UPA, który zmarli w szpitalu na ukraińskich ziemiach etnicznych, na swojej ziemi. Takie działania w oczywisty sposób nie mogą sprzyjać naszemu zbliżeniu i naszym partnerskim stosunkom. Rozumiemy, że państwo ukraińskie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie poświęca wystarczającej uwagi tym problemom, bo takie jest zamówienie polityczne, ale nadal będziemy bronić tych kwestii, ponieważ uważamy, że są one niezwykle ważne.
Można porozmawiać konkretnie o zbudowaniu dzisiaj we Lwowie pomnika polskich profesorów, którzy zginęli w 1941 roku. Dzisiaj jest informacja w mediach, że taki pomnik ma powstać...

- ...do końca roku ...

- Różne terminy są podawane, różne podają przyczyny. Mówią, że burmistrz Lwowa dogadał się z prezydentem Wrocławia. W związku z tym mam pytanie: nawet jeśli zawarli umowę, nawet gdyby mieli takie prawo to zrobić, że burmistrz zawiera umowę nie zasięgając opinii rady miejskiej, a tym samym społeczności, to dlaczego, zawierając umowę, burmistrz Lwowa nie umówił się z prezydentem Wrocławia, że we Wrocławiu zostanie zbudowany pomnik, na przykład, Ukraińcom, którzy zginęli lub byli deportowani tysiącami ze swoich etnicznych ziem w latach 1944 - 1947 w trakcie operacji Wisła "?

Dlaczego, zawierając umowę o to, że coś tutaj będzie zbudowane na terytorium Ukrainy - na przykład pomnik w Hucie Pieniackiej, nie umówiono się, że takie same pomniki będą zbudowane w Polsce? W zasadzie można powiedzieć, że jakaś umowa została podpisana, został podpisany protokół, my to wiemy, ale on nie jest realizowany. Teraz w Sahryniu został wybudowany pomnik, ponad dwa lata minęło, jak miał być odsłonięty - ale nie jest, ponieważ strona polska zgłasza pretensje do jednego z elementów pomnika, do krzyża. Według dotychczasowych informacji, krzyż nie jest taki jak w projekcie. Dlatego nie zezwalają na odsłonięcie pomnika Ukraińców, które zostali zamordowani w czasie II Wojny Światowej na swoim własnym terytorium przez Armę Krajową i inne formacje. Ponadto, oprócz Sahrynia, oprócz Pawłokomy, istnieją dziesiątki, a nawet setki ukraińskich wsi, które również podczas deportacji były poddane represjom, ludzie byli poddawani represjom.

Najbardziej mi się nie podoba, nie mogę zaakceptować faktu, i nigdy nie z tym nie pogodzę, że ​​o tym, że Polacy przybyli do Huty Pieniackiej uczcić swoich rodaków, wie cała Polska, cała Polska to ogląda - oto już wyruszyli do huty Pieniackiej, oto już przybyli na miejsce, tam wystąpił taki a taki, wszystkie media śledzą, czy przybył taki to a taki urzędnik w randze ministra, a jeśli nie przybył, to, na przykład, żądają dymisji - a o tym, że w tym roku nasze delegacja udała się do Pawłokomy, wie niewiele osób. Tylko jedna wzmianka była na 12 kanale. Dlaczego cała Ukraina o tym nie wie i tak samo nie ogląda? Takich przykładów można podać mnóstwo.

Informacja ZAXID.NET
Oleg Igorowicz Pankiewicz (ur. 21 lipca 1972 w Brodach, Obwodu Lwowskiego) - Przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej, członek rady politycznej partii WO "Swoboda". Radny Lwowskiej Rady Obwodowej IV, V i VI demokratycznej kadencji (od 2002 roku). Członek partii "Swoboda" (dawniej - Socjalistyczno - Narodowa Partia Ukrainy) od 1993 roku.
Absolwent uczelni pedagogicznej w Brodach. Ma podwójne wyższe wykształcenie - prawnicze i historycznie.


 

Kolejna uchwała Rady

Po Radzie Powiatu Jarosławskiego, Rada Miasta Zamościa protestuje przeciw heroizacji Bandery. A w Przemyślu banderowcy są przyjmowani na „salonach”.

 

  Stanowisko Rady Miejskiej w Zamościu w sprawie uhonorowania przez Radę Miasta Żółkiew Stepana Bandery

 

Radni miasta Zamość wyrażają oburzenie i żal z racji nadania honorowego obywatelstwa Stepanowi Banderze przez partnerskie miasto Żółkiew. Uchwała ta uwłacza pamięci ofiar morderców spod znaku OUN-UPA, jakie miały miejsce od 1943 roku. W naszym mieście żyją rodziny, które doznały ogromu cierpień w wyniku czystek etnicznych przeprowadzonych przez ukraińskich nazistów.

            Decyzja radnych Żółkwi otwiera na nowo niezabliźnione do tej pory rany.  

Rozumiemy, że każdy naród ma prawo do budowania własnej tożsamości w oparciu o tradycję, kulturę i stanowienia o niej. Nie należy jednak zapominać, że społeczność międzynarodowa do której należymy, potępia i nie akceptuje gloryfikowania nazistów i faszystów.  

Uważamy, że nasza tradycja i dramatyczna przeszłość historyczna nie powinna kłaść się cieniem w budowie dobrosąsiedzkich stosunków opartych na wzajemnym szacunku, tolerancji i zrozumieniu.  

W trosce o młode pokolenie budujmy naszą przyszłość w Zjednoczonej Europie w oparciu o postawy reprezentujące humanitarne, uniwersalne, ogólnoludzkie wartości.

 

Na Ukrainie coraz wiecej o pełzającym faszyzmie


Czy możliwe jest odrodzenie faszyzmu lub nazizmu jako ideologii państwowej, w jakimkolwiek państwie współczesnego świata?
Niemiecki historyk Frank Golczewski - jeden z autorów "Historii Ukrainy" - w wywiadzie udzielonym dla dziennika "Dzień" udziela odpowiedzi twierdzącej.

http://ukrslovo.org.ua/ukrayina/istoriya/frank-golchevski-zavdannya-kozhnogo-uryadu-politychne-vychovannya-naselennya.html

 


 

 

List prof Wysockiego

Prof. Józef Wysocki                         Wrocław, 27. grudnia 2010 r.

ul. Dzierżonia 1, 52-413 Wrocław

 

 

                                                        Sz. Pan

                                                        dr  Tomasz Łabuszewski

                                                        Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji

                                                        Publicznej IPN w Warszawie

                                                        e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

                                      LIST OTWARTY

 

                                      Szanowny Panie Doktorze!

 

         W dniu 4. grudnia 2010 roku, w Oddziałowym Biurze Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, odbyła się konferencja pt. „Sąsiedzi 1939-1945”. W części I Programu, w godz. 10,00 – 10,30, miał referat polski obywatel dr hab. Grzegorz Motyka „Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-1945”. Powiadomienie o konferencji u dołu zawierało Uwagę: „Wszyscy nauczyciele – uczestnicy konferencji otrzymają bezpłatnie „Tekę Edukacyjną IPN Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-1947”.

         Sekretariat konferencji powiadomił mnie, że Pan, Panie Doktorze, jako naczelnik biura akceptował wykładowców. Tzn., że zaakceptował Pan również jako wykładowcę dr hab. Grzegorza Motykę i jego „Tekę Edukacyjną IPN Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-1947”. Ta Teka doczekała się wyłącznie  negatywnych recenzji:

    –  Komitet Obchodów 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego przez OUN/UPA           na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich, na posiedzeniu w sejmie, w grudniu   2007 r., w punkcie 6. Rezolucji domagał się wycofania „Tek” ze szkół.

-       Krzysztof Bulzacki „Teki Edukacyjne Instytutu Pamięci Narodowej Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-1947”, kwartalnik „Na Rubieży” nr 95/2008 r. str. 33-49. Wydawca: Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Wrocław,                                                                                                                                                                                     

-       Ewa Siemaszko „Uwagi do Teki edukacyjnej ”, Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 1-2, rok 2009.

-       Józef Wysocki „Uwagi do <

-       O wycofanie „Tek” Motyki pisały do IPNu rezolucje organizacje kombatanckie, kresowe, a ostatnio pisał o tym ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w pcie 3. Listu Otwartego z dnia 07 grudnia br. do pani minister Katarzyny Hall.

 

         W związku z powyższym nasuwają się dwa podstawowe pytania: albo Pan, Panie Doktorze nie zna „Tek” i zawartych w niej kłamstw, eufemizmów, naciągania statystyk, ewidentnych  fałszerstw, itd., składających się na ounowską interpretację ludobójstwa OUN/UPA, albo też – Pan zna te sprawy.

         W pierwszym przypadku, nie powinien Pan pełnić tej funkcji, jaką Panu omyłkowo powierzono. W drugim przypadku, staje się Pan aktywnym agitatorem ounowskiej interpretacji ludobójstwa OUN/UPA. Proszę zważyć, że pan dr hab. Grzegorz Motyka nigdzie nie ustosunkował się do tylu zastrzeżeń i protestów w sprawie jego „Tek”. Arogancja iście godna naukowca! Pan, Panie Doktorze Tomaszu  Łabuszewski bierze na siebie część odpowiedzialności za bezczelność ounowskich historyków. Jeśli Pan pójdzie tą samą drogą, co Pański protegowany i w sposób klarowny nie ustosunkuje się do ounowskiej agitki szerzonej przez pana dr hab. Grzegorza Motyki, która za Pańską przyczyną była wykładana na konferencji, sprawa Pańskiej obecności w IPN-ie zostanie poruszona w dostępnych kresowianom czasopismach, rozgłośniach, na dostępnych stronach internetowych, na konferencjach, zjazdach itp.

                                                       

                                                                  z poważaniem

 

                                                                  Józef Wysocki

 

List otwarty środowisk kresowych do Ministerstwa Edukacji Narodowej

Środowiska kresowe wystosowały list otwarty do MEN ws upamiętniania losu Polaków na Kresach Wschodnich

W liście adresowanym do minister edukacji narodowej Katarzyny Hall i przekazanym do wiadomości prezydenta i premiera, środowiska kresowe apelują o należyte upamiętnianie ofiar masowych mordów dokonanych na ludności polskiej przez bandy OUN-UPA.

Poniżej pełna treść listu otwartego:

Szanowna Pani Minister!
15 lipca 2009 roku Sejm Rzeczypospolitej Polski przyjął przez aklamację uchwałę „w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich" („Monitor Polski" 2009, nr 47, poz. 684). Zobowiązuje ona władze publiczne wszystkich szczebli do upamiętniania ofiar masowych mordów dokonanych na naszych Rodakach przez ukraińskich nacjonalistów. Głosi ona ponadto, iż „Tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej winna być przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń". Niestety, władze naszego państwa, dopuszczając się rażącego naruszenia obowiązującego w Polsce prawa, notorycznie uchylają się od rzetelnej realizacji przywołanej tu uchwały.

Z oczywistych względów szczególnie ważkie zadania w dziedzinie przywracania pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez bandy OUN-UPA spoczywają na barkach Ministerstwa Edukacji Narodowej. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że zadania te nie są należycie realizowane przez resort oświaty. Absolwenci polskiej szkoły wciąż dysponują znikomą lub, co gorsza, zupełnie zafałszowaną wiedzą o jednej najokrutniejszych zbrodni w dziejach nowożytnej Europy.

Apelujemy do Pani Minister o podjęcie zdecydowanych kroków, mających na celu gruntowną zmianę zaistniałej sytuacji. W tym celu konieczne wydaje się:

1. Wprowadzenie do spisu lektur na III i IV stopniu edukacji utworów literatury pięknej, podejmujących tematykę ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. W szczególności korzystne byłoby:

– Uwzględnienie w edukacji na poziomie gimnazjalnym utworów lirycznych o tej tematyce, które wyszły spod pióra, np. Józefa Węgrzyna, Stanisława Srokowskiego oraz Krzysztofa Kołtuna, a także – odpowiednio do wieku dobranych wyimków z prozy powieściowej autorów piszących o mordach ludności polskiej na Kresach Wschodnich II RP.

– Wprowadzenie do kanonu lektur obowiązkowych w szkole średniej na poziomie podstawowym wybitnej powieści Włodzimierza Odojewskiego Zasypie wszystko, zawieje..., a  także jednego spośród znakomitych utworów powieściowych Stanisława Srokowskiego (np.Duchy dzieciństwa czy Repatrianci) oraz zbioru opowiadań Nienawiść albo przynajmniej niektórych z tych opowiadań, choćby takich jak Dziadek Ignacy czy Anioły. Nawiasem mówiąc, powieść Odojewskiego funkcjonowała już w programie szkół średnich, ale – niestety – obowiązującym wyłącznie na poziomie rozszerzonym. Jednakże i tu przeszkadzała ona współczesnym twórcom programów. Postanowili więc – całkowicie lekceważąc dążenia polskiego parlamentu do upamiętniania ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów – usunąć ją z listy lektur.

2. Dokonanie przeglądu podręczników historii i usunięcie (przynajmniej do czasu wniesienia odpowiednich poprawek) z listy książek szkolnych aprobowanych przez MEN do użytku szkolnego tych publikacji, w których przedstawiony został zafałszowany obraz sytuacji Polaków na Kresach Wschodnich II RP. Do najczęstszych metod przekłamywania historii należy:

– Zastępowanie w pełni uzasadnionego w świetle prawa międzynarodowego określenia „ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA na ludności polskiej" eufemizmami w rodzaju „konflikt polsko-ukraiński" itp. Eufemizmy te mają na celu umniejszanie wagi zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów oraz relatywizację zjawisk historycznych, polegającą na stawianiu znaku równości między motywowanymi szowinistyczną ideologią Dmytra Doncowa, planowymi i konsekwentnie realizowanymi przez ukraińskich nacjonalistów czystkami etnicznymi a spontanicznymi i zakrojonymi na nieporównywalnie mniejszą skalę akcjami  odwetowymi polskich formacji obronnych.

– Świadome zaniżanie liczby ofiar zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów poprzez uwzględnianie wyłącznie ok. 60 tys. osób zamordowanych na Wołyniu, przy jednoczesnym pomijaniu takiej samej albo i większej liczby osób uśmierconych w Małopolsce  Wschodniej.

3. Usunięcie z listy materiałów aprobowanych do użytku szkolnego opracowania pn. Teki edukacyjne IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-1947. Teki te, wydane pod redakcją Grzegorza Motyki, zostały opracowane – jak wykazał to w swoim obszernym artykule Prof. Józef Wysocki (http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/teki.html) – w sposób wyjątkowo niekompetentny i fałszujący historię.

4. Odstąpienie od groteskowych prób wypracowywania wespół z przedstawicielami neonacjonalistów ukraińskich – jak to się określa – wspólnej wizji historii konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1939-1947. Po pierwsze, nasze państwo i nasze społeczeństwo są w stanie doskonale obywać się bez uzgodnionej w ten sposób wizji historii, tak jak obywa się do tej pory bez prób uzgadniania obrazu II wojny światowej z działającymi na terenie Niemiec ugrupowaniami neofaszystowskimi. Po wtóre, uznanie, że w latach 1939-1947 istniał konflikt polsko–ukraiński, już w punkcie wyjścia – jak słusznie podkreśla Prof. Wysocki – zafałszowuje historię. Organizacje ukraińskich nacjonalistów, skupiające 1-2% członków tej narodowości, nie mogą być traktowane jako ogół społeczności ukraińskiej, a tym bardziej – nie mogą być uznane za pełnoprawny podmiot prawa międzynarodowego, z którym państwo polskie pozostawało w stanie konfliktu zbrojnego. Oczywiście, mówienie o „konflikcie polsko-ukraińskim" jest równoznaczne z sankcjonowaniem bezpodstawnych uzurpacji zwykłych zbrodniarzy wojennych oraz ich potomków do reprezentowania społeczności ukraińskiej. Po trzecie, zasiadanie do wspólnego stołu w sprawie uzgadniania podręczników historii ma jakikolwiek sens dopiero wówczas, gdy strona ukraińska uzna – zgodnie z prawdą – że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (m.in. czynnie uczestnicząca w pogromach Żydów i mordach na lwowskich profesorach), a następnie z utworzona przez jej frakcję banderowską Ukraińska Powstańcza Armia były kolaborującymi z Hitlerem organizacjami zbrojnymi, realizującymi skrajnie szowinistyczny program Dmytra Doncowa i odpowiedzialnymi za akty ludobójstwa dokonanego ze szczególnym okrucieństwem, którego ofiarami stali się Polacy oraz obywatele polscy narodowości żydowskiej, czeskiej, ormiańskiej, a także – ukraińskiej.

5. Podjęcie wespół z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego działań zmierzających do podnoszenia wiedzy nauczycieli przedmiotów humanistycznych o tragedii, która dotknęła obywateli polskich na Kresach Wschodnich II RP.

Szanowna Pani Minister,
dziś już widać wyraźnie, że prowadzona dotychczas w Polsce polityka przemilczania ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich oraz idąca z nią w parze polityka umizgiwania się do Wiktora Juszczenki i jego neobanderowskiego zaplecza politycznego zakończyła się nie tylko fiaskiem, ale wręcz całkowitą kompromitacją: pół roku od czasu, gdy Juszczenko otrzymywał w Polsce najwyższe odznaczenia państwowe i honorowy doktorat na KUL-u, członkowie Parlamentu Europejskiego potępili jego dekrety heroizujące Banderę i UPA. Europarlamentarzyści uznali, że w demokratycznej Europie nie ma miejsca na faszyzm w żadnej jego postaci.

Władze polityczne naszego kraju nie mogą kontynuować dotychczasowej polityki.
Konieczne jest stanowcze i jednoznaczne potępienie ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Powinno temu towarzyszyć uświadomienie szerokim rzeszom polskiego społeczeństwa przyczyn tego ludobójstwa, jego przebiegu i skutków. Raz jeszcze apelujemy zatem do Pani Minister, aby resort oświaty dołożył wszelkich starań, by – zgodnie z zapisem uchwały sejmowej – tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej została „przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń

 
Więcej artykułów…