Moje książki

Granica w ogniu

Bezpieczeństwo Polski

Polecane strony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Moim zdaniem

Mój najnowszy wywiad

Zmiany w Europie tak, ale w czasie

 

http://naszdziennik.pl/swiat/166671,zmiany-w-europie-tak-ale-w-czasie.html

 

Agent Moskwy cz. 12

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. XII

W trakcie mojej pracy operacyjnej miałem możliwość przyjrzeć się bliżej pracy ukraińskiemu państwu. Po otrzymaniu mandatu europosła zostałem wskazany przez moją grupę polityczną do objęcia stanowiska zastępcy przewodniczącego Delegacji Parlamentu Europejskiego ds. Ukrainy. Sprawowałem ją przez cztery lata. Przez dwa lata funkcję przewodniczącego pełnił Marek Siwiec (były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego). Drugim wiceprzewodniczącym był Charles Tannock z brytyjskiej partii konserwatywnej.  Następcą Siwca na funkcji przewodniczącego został zaś były szef rumuńskiego MSZ Adrian Severin, człowiek który godzinami mógł mówić bez żadnych konkretów.

 

Agent Moskwy cz. 11

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. XI

Czasami należy sprawdzić swoje umiejętności. W tym celu przygotowano mnie do operacji w mieście zarządzanym obecnie przez byłego prezydenta Gruzji. Pierwszy raz udałem się do Odessy jeszcze w 2000 roku aby przygotować odpowiedni grunt. Oczywiście ówczesne ukraińskie służby deptały mi i moim kolegom po piętach. Aby ich zgubić postanowiliśmy dokonać pewnego fortelu, a mianowicie mieliśmy przez polskiego konsula zarezerwowany hotel w centrum miasta. Okazało się jednak, że cena za pokój była równa cenie hoteli w centrum Manhattanu.  Więc zrobiliśmy myk i wylądowaliśmy w Domu Marynarza. Po nocy w nim żałowaliśmy ze nie wydaliśmy tych kilkuset dolarów za noc w zarezerwowanym hotelu. Takiego standardu nie spotkałem nawet w Afryce. Jednak nie to było istotą problemu. Mianowicie jak nas poinformował rano polski konsul w środku nocy zbudziła go ukraińska bezpieka, bo im się urwaliśmy. No jednak rano ponownie objęli nas ojcowską opieką. Oficjalnie celem wyjazdu były rozmowy z władzami miasta w sprawie lokalu dla miejscowych Polaków. Rozmowy oczywiście przyniosły oczekiwany rezultat.

 

Agent Moskwy cz. 10

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. X

W tym wszystkim zapomniałem napisać o przygotowaniu sprawnościowym dobrego agenta. Teraz służby szkolą ludzi zasadniczo w zakresie przeprowadzania operacji w terenie zurbanizowanym. Ja jestem już w średnim wieku, więc przechodziłem w tamtym okresie szkolenie tradycyjne. Mianowicie głównie w lesie. Dlatego przerzucono mnie w Bieszczady pod Tarnicę (swoją droga GROM tam prawdopodobnie nadal ćwiczy). Oczywiście pewną formą zakamuflowania prawdziwych działań musiała posłużyć fikcyjna i społeczna działalność.

 

Agent Moskwy cz. 9

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. IX

 

Wielu tropicieli agentów Moskwy w Polsce zarzuca mojemu przyjacielowi Mirkowi Majkowskiemu, iż przygotowuje „zielone ludziki” dla Putina. Sprawa jest o wiele głębsza.  Mianowicie obecnie pisze się wiele prac naukowych na temat genezy powstania tej taktyki działania. Muszę tu pomóc rzeszom naukowców i kontrwywiadowi banderowskiemu. To kilkanaście lat temu pod Przemyślem powstała koncepcja przygotowania dywersji na zachodniej Ukrainie. W tym celu opracowano nowy model taktyki a mianowicie działań przebranych niby cywilów w zielone mundury i agresji na Lwów nieoznaczonej armii. Przez kilka lat właśnie na naszym terenie ćwiczyliśmy zastępy młodych ludzi.  

 

Agent Moskwy cz. 8

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. VIII

Czasami zdarza się iż w pracy operacyjnej podpadamy jakimś środowiskom. Ja popełniłem niewybaczalny błąd, a mianowicie uniemożliwiłem grekokatolikom otrzymania jednego z budynków w Przemyślu. Sprawa wyglądała tak. W latach dziewięćdziesiątych kościół grekokatolicki wystąpił w Przemyślu o zwrot wszystkiego co się dało. To co miał przed wojną jako własność i to co tylko użytkował (nawet w części a nie był właścicielem). Przejmowano olbrzymie gmachy na potrzeby religijne a obecnie mają tam siedziby liczne firmy i hurtownie. Może by mi to aż tak nie przeszkadzało jeżeli by we Lwowie zwracano nieruchomości kościołowi rzymskokatolickiemu (do dzisiaj praktycznie nic nie zwrócono). Ale znaleziono sobie jelenia w postaci państwa polskiego i wyciągano ile się da. W samym mieście wspomniana wspólnota otrzymała wiele budynków (o kościele oo. Karmelitów nie piszę bo wkrótce wyjdzie drukiem duży tekst na ten temat). Wystąpiono nawet o zwrot budynku Urzędu Wojewódzkiego w którym w XIX w. przez pewien czas mieszkał biskup grekokatolicki bez jakiegokolwiek prawa własności.

 

Mój najnowszy wywiad

Nie musimy być ambasadorem Ukrainy

: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/166361,nie-musimy-byc-ambasadorem-ukrainy.html

 

 

Agent Moskwy cz. 7

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. VII

 

Tak jak poprzednio wspomniałem napuszczono na mnie także WSI (wiem to prawie z pierwszej ręki, ale jak zwykle nie podam nawet sugestii personalnych źródła). Stało się to po licznych moich pojedynkach z ministrem Onyszkiewiczem. Sprawa wyglądała tak. W trakcie debaty w Sejmie RP na temat obronności w swoim przemówieniu odnosząc się do ministra zacytowałem chińskiego stratega Sun Tzu który żył ponad dwa tysiące lat temu, a mianowicie stwierdziłem, iż „jeżeli wódz kuleje to cała armia kuleje” (Onyszkiewicz złamał nogę i chodził wtedy o kulach). Oczywiście nie ten fragment spowodował jego reakcję. Chodziło o coś zupełnie innego. Mianowicie wziąłem sobie dane statystyczne Podkarpacia i oszacowałem potencjały poborowych i żołnierzy rezerwy w poszczególnych Wojskowych Komendach Uzupełnień. Chyba trafiłem bo podejrzano mnie o upublicznianie tajnych danych. Oczywiście miałem dostęp do tajnych materiałów dotyczących wojska ale nigdy nie korzystałem z danych mobilizacyjnych. Ze strony WSI nie było jakiś specjalnych działań, gdyż chyba ktoś inteligentny zrozumiał ze to nie o to w tym wszystkim chodzi a o moją działalność w sprawie wojska na ścianie wschodniej.

 

Agent Moskwy cz. 6

Studium przypadku- jak zostać „agentem Moskwy” cz. VI

Był taki czas, że służby dobierały się już do mojego tyłka. I nie chodzi tu o nasłanie przez ministra Janusza O.  na mnie WSI (o tym napiszę za dwa dni) ale o zupełnie inną sprawę. Mianowicie mój przyjaciel Tomek Karwowski, syn kapitana Narodowych Sił Zbrojnych który był także posłem nagłośnił, iż urzędujący premier RP Jerzy Buzek był agentem SB. Sprawa się rypła i rzecznik Interesu Publicznego musiał coś robić. Tomek przedstawił pewne dokumenty, które potwierdzały jego tezę. Domniemanego prowadzącego premiera oficera SB odszyfrowały także specjaliści z KG Policji, ale rzecznik nie przyjął tego do wiadomości. Jednakże z uwagi na to że byłem jednym z najbliższych kolegów Tomka, więc mnie i kilku innych przyjaciół podejrzanych o to ze mamy pewne informacje na ten temat objęto kilkumiesięcznym ścisłym nadzorem. Dodatkowo także szukano kto przechowuje domniemaną teczkę operacyjną premiera. Na Tomka dokonano próby zamachu poprzez uszkodzenie hamulców w samochodzie (odkrył to bo akurat pojechał na przegląd i wziął w tej sprawie ekspertyzę biegłego ze to celowe uszkodzenie na wszystkich kolach). Zabawa była przednia, tylko chyba w ubikacji byłem sam. Dochodziło do takich zabaw, ze odezwał się np. były oficer ze studium wojskowego (po 10 latach) i zaproponował mi pilne spotkanie w Krakowie. No jak się nie spotkać ze starym znajomym. Siedzimy w restauracji a on do mnie że musimy wyjść bo na sąsiednim stoliku siedzą oficerowie UOP z Warszawy i mnie obserwują.  No dobra, przechodzimy do następnej knajpy i się go pytam skąd o tym wie, a on na to macha mi legitymacją służb. On robi ze mnie głupa a ja głupa udaję. Oczywiście zmierzał do jednego celu a mianowicie ile ja wiem na ten temat. A co ja mogłem wiedzieć jak mi Tomek zakazał mówić. I tak zabawa trwała jeszcze przez kilka miesięcy z różnymi przygodami. Dla mnie po tym okresie była jedna nauka, a mianowicie z tym się da żyć!  Niech każdy robi swoje.