Moje książki

Granica w ogniu

Bezpieczeństwo Polski

Polecane strony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Słuzba w OT

Szanowni Państwo!

Stało się, nie jestem już formalnie żołnierzem Obrony Terytorialnej (czuć się nim będę zawsze). Jest to kompromitacja Ministerstwa Obrony Narodowej, które od wielu miesięcy nie było w stanie zmienić mnóstwa przepisów, w tym niezgodnych z Konstytucją (o wszystkich było informowane). Nadal wszystkich Polaków zachęcam do wstępowania do Obrony Terytorialnej, a żołnierzy z którymi służyłem proszę, aby tam nadal pozostali. Musimy zmienić mentalność nie tylko polityków (działania obecnego kierownictwa MON to głównie pijar i nic więcej!!!!) ale także wielu wojskowych. W czasie swojej służby spotkałem wielu młodszych oficerów i podoficerów, którzy są wspaniałymi żołnierzami i rozumieją o co w OT chodzi. Sytuacja mnie zdopingowała abym walczył innymi metodami o zmiany w Wojsku Polskim. Wyzwanie podejmuje, z konia nie zsiadam, karabeli z rak nie wypuszczam. Na razie tyle.

 

Radni Zapałowski i Majkowski stracą mandat?

 

https://www.zycie.pl/informacje/artykul/22314,radni-zapalowski-i-majkowski-straca-mandat-albo-zostana-usunieci-z-obrony-terytorialnej

 

Albo zostaną usunięci z obrony terytorialnej...

Ustawa o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej sprawia, że radni Kukiz’15 Andrzej Zapałowski i Mirosław Majkowski muszą wybrać. Wyjścia są dwa: albo zostaną relegowani ze służby w Wojskach Obrony Terytorialnej, albo muszą zrzec się mandatu radnego.

fot. Jacek Szwic
Były europoseł, obecnie radny Andrzej Zapałowski (z lewej) i radny Mirosław Majkowski stoją przed sporym dylematem: złożyć mandat radnego czy czekać na relegację z wojsk obrony terytorialnej?

– To absurdalne przepisy. Będziemy walczyć o ich zmianę. A jeśli do tego nie dojdzie, niech nas wyrzucą z obrony terytorialnej – zapewnił były europoseł A. Zapałowski.

Już w 2016 r. poseł Paweł Lisiecki skierował do Ministerstwa Obrony Narodowej zapytanie w sprawie możliwości udziału w Wojskach Obrony Terytorialnej osób pełniących wybieralne funkcje publiczne, np. radnych. Odpowiedział mu sekretarz stanu w MON-ie Bartosz Kownacki. Z odpowiedzi wynika jasno, że żołnierz radnym być nie może.

18 stycznia br. poseł Janusz Sanocki skierował do ministra obrony narodowej kolejną interpelację w tej sprawie. Uważa, że w obecnie obowiązującej ustawie z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej w odniesieniu do służby żołnierzy obrony terytorialnej jest wiele niedoprecyzowań i błędnych zapisów.Między innymi takich, które spowodują zwalnianie setek, a może tysięcy żołnierzy OT, będących członkami związków zawodowych, czego jasno zakazuje ustawa. Podobnie jest w przypadku żołnierzy, którzy zostali radnymi w ostatnich wyborach.

–Wojsku powinno zależeć, aby jako ochotnicy służyli w nim najaktywniejsi i cieszący się zaufaniem społecznym obywatele. To właśnie wojsku powinno zależeć, aby w jego szeregach jako żołnierze OT służyli radni, działacze społeczni, lokalni animatorzy kultury i sportu. Istotą błędnego zapisu w ustawie jest to, że zapisano, iż żołnierz OT jest żołnierzem w czynnej służbie, co jest absurdem. W rzeczywistości żołnierz OT jest żołnierzem rezerwy, powoływanym co miesiąc na ćwiczenia rotacyjne, bo 95 procent czasu w miesiącu jest on cywilem i życie cywilne jest podstawą jego życia – uważa poseł J. Sanocki.

Celowo przytoczyliśmy większe fragmenty tej interpelacji, bo rzeczywistym jej autorem jest... były europoseł, a obecnie radny miasta Przemyśla Andrzej Zapałowski (Kukiz’15). – Tak, to ja napisałem tę interpelację. Podobnie jak posłowi Morawieckiemu czy jeszcze wówczas posłowi Bakunowi, obecnie prezydentowi miasta, którzy podejmowali ten temat na sejmowej mównicy – zdradził.

Sfera rozważań

Posłowi J. Sanockiemu odpowiedział sekretarz stanu w MON-ie Wojciech Skurkiewicz. Wyjaśnił, że zmiany uregulowań prawnych ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, w zakresie m.in. umożliwienia służby w Obronie Terytorialnej członkom związków zawodowych, są obecnie procedowane. Projekt pisma przewiduje, że zakaz działalności związkowej nie będzie dotyczyć żołnierzy pełniących terytorialną służbę wojskową dyspozycyjnie, z wyjątkiem jednak sytuacji, gdy działalność związkowa miałaby związek z pełnieniem tej służby.

– Rozważana jest także możliwość zmiany przepisów w kierunku umożliwienia dalszego pełnienia terytorialnej służby wojskowej przez żołnierza OT w przypadku, gdy zostanie on wybrany w wyborach samorządowych i będzie wykonywał mandat radnego – dodał W. Skurkiewicz.

Dwa wyjścia

Na razie jednak wszystko ma charakter rozważań. A ustawa mówi jasno, że radny miasta czy gminy nie może mieć jakiegokolwiek związku z wojskami obrony terytorialnej.

Potwierdził to rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej ppłk Marek Pietrzak. – Ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP jasno precyzuje: jeśli ktoś jest radnym, musi zostać relegowany ze służby w obronie terytorialnej. Może pozostać w OT, ale wówczas musi złożyć mandat radnego – powiedział.

Muszą dokonać wyboru...

W przemyskiej radzie miejskiej są dwie takie osoby. To Andrzej Zapałowski i Mirosław Majkowski (obaj Kukiz’15). Obaj ściśle związani z obroną terytorialną, by nie rzec – jej ojcowie w nadsańskim mieście. Obaj w ubiegłorocznych październikowych wyborach samorządowych zostali wybrani na radnych. M. Majkowski ma głowę pełną pomysłów, jak nadać Przemyślowi wyjątkowy styl, A. Zapałowski został wiceprzewodniczącym rady miejskiej i na razie bacznie przygląda się poczynaniom młodszych kolegów. Prawo jest jednak nieubłagane. Muszą dokonać wyboru.

– Nie sprawdzałem przed wyborami, jakie w tym względzie obowiązują przepisy. Przecież tak naprawdę raz w miesiącu mamy rzeczywistą styczność z OT. Razem z Andrzejem rozpoczęliśmy już starania o zmianę tego chorego prawa – stwierdził M. Majkowski.

– Nie mam zamiaru zrzec się mandatu, bo nie po to o niego walczyłem. Cóż... Czekam na decyzję dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej, ale w żadnym wypadku nie zrezygnuję z działalności proobronnej – dodał.

Problem systemowy

– Problem jest systemowy. Kiedy tworzono OT, nie dopracowano mnóstwa przepisów. Żołnierza obrony terytorialnej ustawiono obok żołnierza służby czynnej. To absurd! Ten pierwszy pełni służbę dwa dni w miesiącu. Od ponad roku piszę różnym posłom interpelacje w tej sprawie. Odpowiedzi od ministrów są takie, że niektóre przepisy są niekonstytucyjne lub niezgodne z prawem, ale nic więcej w tej kwestii nie robią! – tłumaczy radny A. Zapałowski.

– Nie zamierzam zrzekać się mandatu radnego. Do tej pory nie wypadało mi o tym mówić w prasie, ale prędzej czy później muszę to zrobić. Jeśli wojsko usunie mnie ze swoich szeregów, będę publicznie mówił o tych absurdach. Jest takie ogólnopolskie Stowarzyszenie „Polowe Drużyny Strzeleckie”. To legalna organizacja paramilitarna. Razem z Mirkiem stworzymy w Przemyślu oddział takiej drużyny. Cały czas walczę o to, aby żołnierzom obrony terytorialnej wydawano broń do domu. Sam mam kilka sztuk od ponad 20 lat. Oczywiście legalnie. Będę promował i namawiał, aby członkowie naszego oddziału wyrabiali sobie legalne pozwolenie na broń bojową i będziemy robić to samo, co obrona terytorialna, ale w innej formule. Nie ma takiej możliwości, abym odpuścił w jakiejkolwiek formie działania proobronne – zapewnił.

Prezydent nie wiedział...

Cytowany rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej ppłk M. Pietrzak dodał, że informację o fakcie związku radnych A. Zapałowskiego i M. Majkowskiego z OT ma przekazać odpowiedniej terytorialnie Wojskowej Komendzie Uzupełnień prezydent miasta czy wójt gminy (w wypadku Przemyśla to WKU w Jarosławiu – przyp. aut.).

– WKU z kolei ma obowiązek poinformowania o tym odpowiednią brygadę (w wypadku Przemyśla to 3. Brygada Obrony Terytorialnej w Rzeszowie – przyp. aut.). Jeśli obaj panowie cały czas są radnymi i jednocześnie służą w OT, powstaje pytanie, kto za tym stoi, że urząd nie pozyskał takiej informacji i nie poinformował o tym wspomnianych służb – stwierdził ppłk M. Pietrzak.

– Prezydent nie tyle nie wiedział o obowiązku poinformowania właściwego WKU o objęciu mandatu przez radnych, co nie miał żadnej oficjalnej informacji o tym, że są oni żołnierzami wojsk obrony terytorialnej – powiedział rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.

– Urząd nie gromadzi takich informacji, nie ma takiego obowiązku i potrzeby. Wojskowa Komenda Uzupełnień skierowała do nas jedynie pismo z pytaniem, czy konkretni radni objęli swoje mandaty i przekazaliśmy na to pismo odpowiedź twierdzącą – podsumował.