W tekście także kilka moich uwag o Hruszowicach

Hruszowice: Dowiedzmy się wszyscy, jaka jest prawda

https://kresy.pl/wydarzenia/hruszowice-dowiedzmy-sie-wszyscy-jaka-jest-prawda/

23 maja 2018|0 Komentarze|w Polska, społeczeństwo, Ukraina, Wydarzenia |Przez Marek Trojan Jutro w miejscu rozebranego nielegalnego „pomnika UPA” w Hruszowicach rozpoczną się prace archeologiczne prowadzone przez IPN.

Tuż przed tym wydarzeniem prezentujemy opinie dr hab. Andrzeja Zapałowskiego, Mirosława Majkowskiego i Marka Kulpy – przemyskich działaczy patriotycznych i znawców tematu. Ich zdaniem sprawa może zostać ostatecznie wyjaśniona. Zaznaczają, że o żadnych „pomnikach UPA” w Polsce nie ma mowy. W czwartek 24 maja w Hruszowicach na Podkarpaciu, w miejscu rozebranego rok temu nielegalnego obiektu ku czci UPA, rozpoczną się prace archeologiczne, które przeprowadzi IPN. Celem prac będzie sprawdzenie, czy zgodne z prawdą są twierdzenia strony ukraińskiej, że w miejscu, gdzie stał „pomnik UPA”, znajdują się pochówki bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii. Portal Kresy.pl jako pierwszy nieoficjalnie poinformował o planach IPN. Została też o nich poinformowana strona ukraińska, a przedstawicieli ukraińskiej ambasady i Związku Ukraińców w Polsce zaproszono do udziału w pracach w charakterze obserwatora. Wczoraj w rozmowie z Polskim Radiem wiceszef IPN, Prof. Krzysztof Szwagrzyk uzasadniał decyzję o przeprowadzeniu prac w miejscu zburzonego pomnika UPA wnioskiem strony ukraińskiej o uznanie tego miejsca za grób wojenny. Dodał, że strona ukraińska potwierdziła wydelegowanie do Hruszowic pięciu specjalistów. Przeczytaj: Prof. Szwagrzyk: nawet jeśli w Hruszowicach leżą upowcy, nie będzie tam pomnika UPA Co wyjaśnią badania IPN Zdaniem Mirosława Majkowskiego, przemyskiego działacza patriotycznego, konieczne jest wyjaśnienie sytuacji przez specjalistów w trakcie badań: – Zobaczymy, czy tam w ogóle są jakiekolwiek szczątki. Jeśli tak, to myślę, że IPN podejdzie do sprawy bardzo poważnie i ustali, czy rzeczywiście pochodzą one z tego okresu i czy są to szczątki rzekomych upowców, czy jakiś cywilów. Pamiętajmy, że tam znajduje się cywilny cmentarz. Ten nielegalny pomnik mógł zostać postawiony w miejscu jakiegoś starego grobu. To, że będą tam kości, jeszcze o niczym nie świadczy. To musi zostać dokładnie zbadane. Majkowski zaznacza, że każdy ma prawo do pochówku i do swojego grobu. – Ale, jak zaznaczył prof. Szwagrzyk, grób to jest grób, a nie pomnik ku czci ludobójców, formacji odpowiedzialnej za zbrodnie. – Zobaczymy, co ta ekshumacja przyniesie. Myślę, że ona rozwieje wiele wątpliwości. Nawet, jeśli będą tam szczątki tych upowców i będzie urządzony jakiś grób, to w końcu zamknie to sprawę tego monumentu. Bo tu, na Podkarpaciu, nikt się nigdy nie zgodzi na to, żeby powstał jakikolwiek pomnik ku czci UPA czy coś podobnego – uważa Mirosław Majkowski. – Jeśli nie będzie tam szczątków członków UPA, to też pokaże to, że faktycznie mamy do czynienia z takim uprawianiem ideologii na siłę i próbami przelewania ideologii banderowskiej na teren Polski. – Dowiedzmy się wszyscy, jaka jest prawda. Rozbiórka obiektu ponad rok temu nie tylko umożliwia i przyspiesza te działania, ale też sprzyja, a wręcz wymusza dążenie do prawdy – mówił wcześniej portalowi Kresy.pl Marek Kulpa, szef Społecznego Komitetu Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce, który organizował i prowadził rozbiórkę „pomnika UPA” w Hruszowicach. Zwracał uwagę, że nawet upowcy mają prawo do do pochówku. – Ale nie zgadzam się, by stawiać na polskiej ziemi tak ogromne obiekty [jak w Hruszowicach] tym, którzy dopuścili się ludobójstwa na naszych rodakach. – Jeśli w tym miejscu rzeczywiście zostaną znalezione szczątki ludzkie i rzeczywiście będą to upowcy, to powinny one znaleźć swoje odpowiednie miejsce w ziemi, ale bez gloryfikacji. I, żeby było jasne – jeśli takie szczątki się znajdą – podkreślał szef SKUBUwP. Zdaniem Stowarzyszenia, decyzja IPN jest słuszna oraz zbieżna z oczekiwaniem tych, którzy chcą się dowiedzieć prawdy o tzw. pochówkach upowców w polskiej ziemi. – Prosimy sobie wyobrazić, jakie kłamstwo wyjdzie na jaw, kiedy okaże, że w miejscach nielegalnych upamiętnień UPA w Polsce nie ma żadnych szczątków banderowców – pisali niedawno przedstawiciele SKUBUwP. – Może znajdzie się ktoś, kto nam wytłumaczy w jaki sposób na cmentarzach komunalnych w Polsce, bez wiedzy władz komunistycznych w czasach sowieckiej okupacji grzebano tzw. „hierojów UPA”? Czy to było możliwe? Dlaczego zatem nielegalne obiekty stawiano w Polsce dopiero po 89 roku i dlaczego akurat na cmentarzach komunalnych? Za komuny nie można było, a za czasów częściowo wolnej Polski już tak? – Chodzi o to, że brak jest jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia dla pochówków upowców w tym miejscu – mówi Kresom.pl Marek Kulpa. – Warto sobie wyobrazić, czy w 1947 – 1948 roku byłyby możliwe nielegalne pochówki na jakimkolwiek cmentarzu komunalnym bez wiedzy UB? Tymczasem mówi się, że w tym miejscu pochowano kilkunastu upowców. Jak to jest niby miałoby być możliwe? Może gdzieś pojedyncze zwłoki udało by się pochować – ale kilkunastu? Kto miałby w to uwierzyć? Zdaniem Kulpy, IPN słusznie robi przeprowadzając ekshumację w miejscu rozebranego upamiętnienia. – Dowiemy się jaka jest prawda. Nie widzę jednak powodu, by zapraszać do tego wydarzenia stronę ukraińską. Możemy ich co najwyżej poinformować, ale to i tak za dużo. „Pomnik UPA” na grobach Polaków? Dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa podkreśla, że obiekt w Hruszowicach został wybudowany w 1993 roku przez byłych członków UPA, którzy zorganizowali się w ramach Związku Ukraińców-Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego (obecnie Związek Ukraińców-Więźniów Politycznych i Represjonowanych) i zadecydowali o tym na swoim zjeździe w 1993 roku. Dodał, że później znany ukraiński szowinista i obrońca UPA oraz Stepana Bandery, Bogdan Huk, przez lata związany z tygodnikiem dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo” pisał, że jest to rodzaj pomnika symbolicznego. – Z potwierdzonych informacji wiem, że ten „pomnik” wybudowano na byłych grobach dwóch Polaków, które były nieużywane. Jeszcze w 1995 roku proboszcz parafii w Kalnikowie wyrażał oburzenie, że wybudowano to na grobach innych ludzi – powiedział prof. Zapałowski. Dodał, że można to zweryfikować na podstawie badań i ustalić datę tych pochówków. Zdaniem historyka, nie ma mowy o żadnej odbudowie „pomnika UPA”. – Można mówić o grobie, z zaznaczeniem imienia i nazwiska, co należy się każdemu w państwie chrześcijańskim, ale nie można budować pomnika takiej formacji jak UPA. Prof. Zapałowski przypomniał też, kto tworzył zręby UPA na Pogórzu Przemyskim, a także w innych miejscach: – Te grupy zasadniczo składały się z byłych funkcjonariuszy niemieckiej żandarmerii, czyli ukraińskiej policji pomocniczej. Ta formacja tylko na obszarze powiatu przemyskiego jest odpowiedzialna za wymordowanie wspólnie z Niemcami co najmniej kilku tysięcy Żydów w latach 1941 – 1944. Następnie, w czerwcu 1944 roku, gdy zbliżali się już sowieci, obsada ponad 20 posterunków w regionie uciekła do lasu, tworząc podwaliny UPA. Skład ich oddziałów uzupełniali byli członkowie Waffen-SS Galizien. – Trzeba więc powiedzieć jasno, że oddziały UPA składały się głównie z osób, które mordowały Żydów i Polaków. Więc jeżeli dziś strona ukraińska upomina się, że trzeba im wybudować pomnik, to trzeba powiedzieć, że chcą oni budować pomnik morderców Żydów i Polaków, a także Ukraińców, którzy nie chcieli podporządkować się UPA – zaznacza. Z Szeremetą się nie rozmawia Wcześniej informowaliśmy, że swoje wielkie niezadowolenie z prac w Hruszowicach wyrażał Światosław Szeremeta, ukraiński urzędnik w randze ministra, sekretarz państwowej komisji ds. upamiętnień. W komentarzu na Facebooku 14 maja napisał, że Polska dąży do konfrontacji, a nie dialogu, a informowanie strony ukraińskiej „na tydzień przed rozpoczęciem prac jest co najmniej niewłaściwe”. Sugerował też, że strona polska złamała polsko-ukraińskie porozumienie w tej sprawie. Z kolei mediom ukraińskim oburzał się, że prace w Hruszowicach odbędą się bez jego udziału. Przeczytaj: Szeremeta: należy wprowadzić kary za zaprzeczanie „polskiej okupacji Ukrainy” – Nie wykluczam, że oni [Polacy – red.] zorganizowali to świadomie, żebym nie był obecny podczas prac. Wygląda na to, że obecna polska władza i polski IPN stawiają sobie za cel zniszczenie ukraińskich miejsc pamięci w Polsce, które dotyczą UPA – powiedział Szeremeta. Szeremeta otrzymał w ubiegłym roku od polskich władz roczny zakaz wjazdu do strefy Schengen. Było to następstwem roli Szeremety w zablokowaniu poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar II wojny światowej na Ukrainie. PRZECZYTAJ KONIECZNIE: UJAWNIAMY: Szeremeta groził likwidacją „nielegalnych polskich upamiętnień” na Ukrainie [+DOKUMENTY] Praktycznie wszyscy rozmówcy zgodnie twierdzą, że Szeremetą nie należy się przejmować. – Z takimi ludźmi jak Szeremeta nie powinno się w ogóle rozmawiać, po prostu. On nie jest żadnym poważnym partnerem do rozmowy – mówi Mirosław Majkowski. – Oburzenia Szeremety nie ma co komentować. Po pierwsze, to terytorium należy do Polski. Po drugie, nielegalny obiekt w Hruszowicach nigdy nie był oficjalnym miejscem pamięci. Po trzecie, strona ukraińska nigdy nie przyznała się do obiektu, więc właściciel był nieznany, a za stan prawny odpowiadał jedynie właściciel cmentarza. Po czwarte, nie ma żadnych dowodów że w tym miejscu spoczywają szczątki upowców – mówi Marek Kulpa, szef SKUBUwP – Pan Szeremeta jest ostatnią osobą która powinna się wypowiadać w tej kwestii – uważa prof. Zapałowski. – To on w sposób bezczelny zablokował ekshumacje ofiar, a nie jak w tym przypadku, sprawców mordu na terenie Ukrainy. Ponadto, mówimy o osobach, które były obywatelami polskimi, a do ekshumacji dochodzi na terenie Polski. To jest tylko dobry gest ze strony IPN, że zaprasza stronę ukraińską, z Ukrainy. Komu zależy na „pomnikach UPA” Przedstawiciele przemyskiej mniejszości i Związku Ukraińców w Polsce radykalnie dopominają się odbudowy pomnika UPA. Jego zdaniem pokazuje to, że utożsamiają się oni z tą ideologią: – Oni nie dopominają się godnego pochówku dla Ukraińców w całym kraju. Nie, oni chcą godnego upamiętnienia zbrodniczej organizacji, która odpowiada za ludobójstwo Żydów i Polaków – nie tylko na Kresach, ale też na Pogórzu Przemyskim. Widzimy więc, gdzie jest im ideologiczne bliżej. – IPN ma dwa dni na dokonanie ekshumacji. Najpewniej na miejscu będą też obecni funkcjonariusze policji i prokuratury, osoby zaproszone przez IPN. Nawet, jeśli ktoś zostanie tam odkopany, to z tego co wiem, jest to miejsce, na grobach których wzniesiono ten „pomnik UPA”. Myślę, że IPN ma na ten temat konkretną wiedzę. Trzeba o tym konsekwentnie mówić, bo w przestrzeni medialnej strona ukraińska mówi o odbudowie pomnika ku czci UPA. Nie ma żadnej mowy o jakiś odbudowie tego obiektu! Nie można odbudowywać pomnika ku czci zbrodniczej formacji, to były absurd. Strona ukraińska może sobie w przekazie wewnętrznym, na Ukrainie, mówić co chce, na użytek wewnętrzny, ale u nas nie ma o tym mowy. Każdemu z zabitych należy się grób, z imieniem i nazwiskiem, jeśli się to ustali. Ale nie ma mowy o żadnych tablicach ku czci kureni UPA itd. – mówi prof. Zapałowski. Historyk zaznacza, że obok nieistniejącego banderowskiego upamiętnienia jest legalny grób banderowców (doktora, który współpracował z UPA). – Nikt w trakcie rozbiórki pomnika w Hruszowicach nawet nie dotknął grobu, mimo, że widać na nim stylizowany herb ukraiński w ujęciu banderowskim. O tym się nie mówi, a to jest parę metrów od nieistniejącego upamiętniania – zaznacza. Prof. Zapałowski zwraca też uwagę na przekaz medialny w sprawie Hruszowic: – Jeżeli ktoś ze strony ukraińskiej mówił mediom, że zniszczono grób upowców, to nie ma zgody na takie stawianie sprawy. Zniszczono upamiętnianie zbrodniczej organizacji, która dokonała ludobójstwa na Żydach i Polakach. Jednak kłamstwa na ten temat podają polskie media, a szczególnie media na Ukrainie. – Wkrótce za sprawą IPN okaże się jaka jest prawda. Może się też okazać rozbiórka nielegalnego obiektu była właściwym krokiem, który polskie władze powinny były zrobić już dawno – podsumowuje Marek Kulpa. – Warto też zauważyć, że po rozbiórce obiektu od ponad roku czasu nie słyszeliśmy o żadnej tzw. „dewastacji” pozostałych nielegalnych obiektów. Warto się nad tym pochylić i wyciągnąć wnioski – dodaje. Ukraińskie żądania Obiekt ku czci UPA postawiony nielegalnie na cmentarzu w Hruszowicach w 1994 roku został zgodnie z prawem rozebrany w kwietniu 2017 roku przez miejscowych działaczy narodowych i patriotycznych, co wywołało zdecydowane protesty strony ukraińskiej. O planowanej akcji informowaliśmy jako pierwsi. Legalność podjętych działań potwierdziło ministerstwo kultury, a także IPN. W lipcu 2017 roku na cmentarzu w Hruszowicach poświęcono krzyż, upamiętniający Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czasie ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wcześniej był on częścią rozebranego, nielegalnego obiektu ku czci band UPA. Krzyż stanął na jego miejscu. Po pewnym czasie, z krzyża zerwano tablicę z inskrypcją dedykacyjną. Niedługo po rozbiórce w Hruszowicach, władze ukraińskie zablokowały polskie prace poszukiwawczo-ekshumacyjne szczątków Polaków, w tym ofiar rzezi wołyńskiej, na terytorium Ukrainy. Miejsce po rozebranym upamiętnieniu było również celem „pielgrzymek” z Ukrainy, które składały tam kwiaty, a także odśpiewywały ukraiński hymn i wznosiły banderowskie okrzyki. Władze w Kijowie w trakcie oficjalnych rozmów domagały się też od Polski odbudowania nielegalnego upamiętnienia UPA w Hruszowicach, a także ukarania osób odpowiedzialnych za jego rozbiórkę. Szantażowano przy tym Polskę ws. wznowienia prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych. W ostatnich miesiącach, po przyjęciu nowelizacji ustawy o IPN, strona ukraińska podczas rozmów domagała się odnowienia zniszczonych pomników ku czci UPA znajdujących się na terytorium Polski, w tym także tych postawionych nielegalnie, jak również zniesienia zakazu wjazdu dla szeregu obywateli ukraińskich. Dotyczyło to m.in. Światosława Szeremety, sekretarza specjalnej rządowej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień i apologety OUN-UPA, który stał za zakazem polskich ekshumacji na Ukrainie. Komentując te rozmowy szef Ukraińskiego IPN, kłamca wołyński Wołodymyr Wjatrowycz otwarcie domagał się legalizacji i odnowienia tych obiektów, w tym także w Hruszowicach, a także zmiany ustawy o IPN. W ostatnim czasie strona polska sygnalizowała, że zaproponowano Ukraińcom przeprowadzenie prac ekshumacyjnych w Hruszowicach. Proponujemy, aby przeprowadzić wspólne prace ekshumacyjne w Hruszowicach, gdzie lokalne władze rozmontowały nielegalny pomnik UPA. Jeśli zostaną tam odnalezione szczątki ludzkie, to monument będzie mógł zostać przywrócony – mówił polski ambasador w Kijowie Jan Piekło. W podobnym tonie wypowiadali się szef też szef IPN, dr Jarosław Szarek, a także szef Gabinetu Prezydenta RP, Krzysztof Szczerski. Ukraińskie media podchwyciły te wypowiedzi, twierdząc, że „pomnik UPA” w Hruszowicach może zostać odbudowany. –Według nas problem w Hruszowicach powinno się rozwiązać w następujący sposób: przeprowadzimy wspólnie, Polacy i Ukraińcy, ekshumację w tym miejscu. Dokładnie ustalimy, kto jest tam pochowany, bo to można zrobić, i potem upamiętnimy te osoby. Naprawdę możemy dyskutować o sposobie usunięcia tego pomnika. Ale (…) na tym pomniku były nazwy oddziałów UPA, które nie miały związku z tym miejscem – mówił w kwietniu br. prezes Szarek w rozmowie z ukraińską agencją Ukrinform. Kresy.pl