KPN o ludobójstwie

Stanowisko Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89

ws. ustawowego uznania mordów banderowskich za ludobójstwo

 

W związku z debatą nad projektem ustawy o Pamięci Kresów Wschodnich, uważamy, że:

 

1. Debata stoczyła się na kwestie drugorzędne: tytułu ustawy, jej szczegółowego uzasadnienia itp. My uważamy, że istotą rzeczy jest, aby w t r e ś c i ustawy, (w treści, a nie jak się proponuje tylko w jej uzasadnieniu!), a więc najlepiej w artykule pierwszym tej ustawy, znalazło się jednoznaczne stwierdzenie, że w latach II wojny światowej w polskich województwach południowo-wschodnich  banderowcy dokonali, w sposób zorganizowany masowego ludobójstwa na niewinnych obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej. W pierwszej kolejności na Polakach, ale także na dziesiątkach tysięcy Ukraińców oraz innych mieszkańcach wielonarodowych kresów Rzeczypospolitej: Żydach, Ormianach, Czechach, Rosjanach, a nawet Niemcach. Umiejscawianie tego oczywistego stwierdzenia w: uzasadnieniu, w tytule lub wstępie - a nie w treści ustawy, pozbawia ją wszelkiego znaczenia prawnego. Była by to tylko czcza deklaracja, a nie norma prawna. Szkoda czasu na takie bzdury.

 

 

2. Tytuł tego aktu prawnego powinien mieć brzmienie następujące: "Ustawa o Pamięci Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej". Wszak 600 lat związku Kresów z Polską, kresów od Inflant do Morza Czarnego, od Białej i Smoleńska do Łubniów Wiśniowieckiego, nie ogranicza się do banderowskiego ludobójstwa! Natomiast jest rzeczą oczywiście słuszną, ażeby początek obchodów Pamięci Kresów miał miejsce 11 lipca. I jest także rzeczą słuszną, ażeby ten dzień był Świętem Państwowym. I nie ma chyba przeszkód, ażeby 11 lipca rozpoczynał Miesiąc Pamięci Kresów?

 

 

3. I wreszcie, jak to słusznie się podnosi w tej debacie, trzeba raz na zawsze zerwać ze szkodliwą, zafałszowującą istotę rzeczy terminologią. Nie było żadnej zbrodni "wołyńskiej" - bo to nie Wołyń mordował, ani nie mordowano tylko na Wołyniu! Nie można również tego ludobójstwa określać mianem ukraińskiego - bo banderowscy faszyści wymordowali także dziesiątki tysięcy sprawiedliwych Ukraińców, którzy nie chcieli się podporządkować tym satanistom. Na dodatek banderowska swołocz nigdy nie uzyskała, przed czy w czasie wojny, aż do dzisiaj, żadnego, wyborczego czy dorozumianego, mandatu narodu ukraińskiego dla swoich zbrodni. Przeciwnie, od kilkudziesięciu lat banderowcy przegrywają wszystkie wybory na Ukrainie. A nawet w czasie wojny, w apogeum swych wpływów, w tzw. Galicji - byli ci bandyci znikomą mniejszością.

I na koniec, należy unikać historycznych fałszów w uzasadnieniu ustawy. Np. sugeruje się tam, że faszyzm banderowski był jakoś zależny od nazizmu niemieckiego i bolszewizmu. Będąca podstawą ideową banderyzmu broszura Szczołkopiorowa - Doncowa pt. „Nacjonalizm" ukazała się w druku w lipcu 1926 roku - dokładnie wtedy, kiedy wydrukowano Mein Kampf Hitlera. Należy więc raczej przyjąć, że ci dwaj psychopaci wpadli na swoje obłąkane pomysły niezależnie od siebie! A co miał wspólnego internacjonalny bolszewizm z integralnie nacjonalistycznym banderyzmem? Ludobójcza praktyka obydwu tych wrogich chrześcijaństwu systemów nie wystarcza, ażeby je utożsamiać!

 

4. To że banderowcy dopuścili się w sposób zorganizowany i na masową skalę ludobójstwa na ludności kresów - zostanie prędzej lub później uznane oficjalnie i bez wykrętów przez władze państwa polskiego. Mamy poważne podstawy sądzić, że stanie się to wkrótce - i dobrze żeby się to wkrótce stało. Po 27 latach od tzw. transformacji - trudno znieść myśl, że nasze państwo ociąga się i wykręca od dania świadectwa prawdzie - i realizacji w tej ważnej dziedzinie geopolitycznego interesu Polski. Polskę i Europę czeka obecnie wiele wyzwań i jeśli dzisiaj nie załatwimy kwalifikacji prawnej ludobójstwa banderowskiego, to sprawa ta może wypaść na długo z zainteresowania parlamentu.