List Pana Mieczysława Samborskiego z Leżajska

Na prośbę Pana Samborskiego publikuję jego list w sprawie konferencji w Cieszanowie.

Leżajsk dn. 10 VI 2012 r.

 

wg. rozdzielnika

 

dot. Konferencji w Cieszanowie w dniu 18 V 2012 r.

 

W dniu 18 V 2012 r. z inicjatywy duchownego obrządku greko-katolickiego i władzy gminy Cieszanów odbyła się Konferencja poświęcona „podpisaniu” w dniu 21 V 1945 r. porozumienia między Gołębiewskim i delegacją nacjonalistów ukraińskich na czele z J. Łopatynskim ps. Szejk w przysiółku Żar wsi Lubliniec Nowy (gm. Cieszanów, pow. Lubaczów).  Konkluzją tejże konferencji było postanowienie o uwiecznieniu tego zdarzenia poprzez postawienie obelisku.

Właśnie tym listem, jako badacz stosunków polsko-ukraińskich zgłaszam stanowczy sprzeciw przeciwko tejże inicjatywie.

 

Mogę tutaj przytoczyć szereg przyczyn. I podzielić je na naukowe i polityczne. Nim je wytoczę chciałbym przypomnieć wymóg ustawowy, iż nie można w Polsce propagować komunizmu i faszyzmu. O tym, iż OUN-SD była organizacją faszystowską i nie jest to wymysł komunistów, świadczą wspomnienia Jewhena Stachowa napisane jeszcze w 1995 r. Był on wybitnym działaczem OUN-SD na „wielkiej Ukrainie” podczas wojny. a po niej ściśle współpracował na emigracji z Stepanem Banderą. Wspominał on, m.in. co następuje: Muszę powiedzieć, że program wykładów, jakie robił nam Habrusewycz [w 1937 r.] był rzeczywiście stuprocentowym zapożyczeniem z ówczesnej ideologii faszystowskiej. (...) Chodziło też o zasadę wodzostwa. Wtedy na czele OUN stał Andrij Melnyk, który nie był przewodniczącym prowodu, ale wodzem. I dalej, już w 1943 r.: Zaczęli [rozmówcy z Ukrainy Naddnieprzańskiej] dokładnej wypytywać, o jaką Ukrainę walczymy. Mówię: niepodległą. A jaki program? – na początek zbudujemy państwo, a tam zobaczymy. Oczywiście nasz program był totalitarny. OUN stała na stanowisku jednopartyjnego systemu wodzowskiego. Ale nie moglibyśmy mówić o tym otwarcie[1].

 

Z naukowych, na uwagę zasługują te następujące:

1. Do spotkania doszło rzeczywiście, ale nie posiadamy żadnego dokumentu potwierdzającego spisanie jakiegoś porozumienia. Być może obie strony posiadały swoje pisemne wytyczne kierunkowe w sprawie zajęcia określonego stanowiska. I one teraz uchodzą za porozumienia. W trakcie różnych spotkań nie spisywano i nie podpisywano dokumentów papierowych. W warunkach konspiracji nie mieli czym i jak spisywać „ustaleń”.

2. Gołębiewski i jego kompani nie byli delegatami  żadnej organizacji podziemnej. Reprezentowali sami siebie i ich wpływ na stosunki polsko-nacjonalistyczne (ukraińskie) był żaden. Można je traktować jako prywatne „pogaduchy”. Pojawiające się  informacje, iż była to delegacja AK, AK w likwidacji, WiN itp. są całkowicie bezpodstawne. W maju 1945 r. AK była już rozwiązana i jej dowództwo (szczególnie na niższym szczeblu) było jeszcze w trakcie jej likwidowania. Funkcjonująca w kraju organizacja NIE miała swoje kłopoty egzystencjonalne (aresztowanie Okulickiego – „proces 16”). Natomiast WiN powstał dopiero we wrześniu 1945 r. Uczestniczący w rozmowach Franciszek Przysiężniak ps. Ojciec Jan nie był dowódcą oddziału (został rozwiązany jeszcze latem 1944 r.), ale dowódcą oddziałów leśnych Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (stojącego w opozycji do podziemia poakowskiego) Okręgu „San”. Jego ugrupowanie nigdy, nawet na moment, nie zmieniło swojej taktyki walki (vide – oddział J. Zadzierskiego ps. Wołyniak) To jest elementarz  podziemia polskiego i dziwię się uczestnikom Konferencji, iż używali słów Armia Krajowa, delegaci podziemia itd.

3. „Strona polska” [?]na czele, której stał niskiej rangi dowódca – Inspektor kpt. M. Gołębiewski  nie miał (i nie mógł mieć) żadnych upoważnień Rządu Londyńskiego (wtedy Arciszewski był „premierem” i był sekowany przez rząd brytyjski i wewnętrzną opozycję – Mikołajczyka!). Izolowany rząd polski na emigracji jednak nie stoczył się tak nisko, aby delegować do rozmów takiej rangi dowódcy. Gołębiewski nie miał żadnej łączności z tym rządem. Gdyby tak było, to Mikołajczyk – już jako vicepremier Rządu Tymczasowego inaczej odnosił się do sprawy nacjonalistów ukraińskich.

4. Gdy wyszła na wierzch ta jego inicjatywa, to sam Gołębiewski miał wiele problemów z byłym kierownictwem podziemia polskiego. W swoich powojennych enuncjacjach napisał, iż: A „Radosław” – Jan Mazurkiewicz, gdy składałem mu raport z Lubelszczyzny (wiosna 1945 r.) i meldowałem o kontaktach z Ukraińcami, powiedział: „Z chamami nie ma co rozmawiać” i lekceważąco kiwną ręką...[2]. Warto nadmienić, iż już w styczniu 1946 r. został aresztowany przez władze bezpieczeństwa Polski i sprawa sama rozwiązała się.

5. To porozumienie, wg nacjonalistów ukraińskich, zostało zerwane już w październiku 1945 r. bo... rząd polski przystąpił do przesiedlania ludności ukraińskiej na Wschód. I to jest najdziwniejsze w tejże sprawie! Porozumienie zawarło „AK-WiN”, a zrywa rząd legalny ówczesnej Polski. Większej bzdury nie można było wymyśleć!

6. Uczestnicy Konferencji uznali jednoznacznie, iż po podpisaniu tegoż porozumienia doszło do zmniejszenia liczby ofiar wśród ludności cywilnej. Chyba nie wiedzieli co mówią. Mój wykaz zbrodni dalej popełnianych na Polakach zacznę już od 22 maja. W tym dniu w Posadowie (pow. Tomaszów Lubelski) zamordowali Wasyla Badyła i Stefana Świdra; też tego dnia w Radkowie (pow. Tomaszów Lub.) zamordowali 7 osób (Anielę Buczek, rodzinę Kontkiewiczów i Nowaków); trzy dni później w lesie w Młynach (pow. Jarosław) zamordowano dwie osoby cywilne (m.in. Juliana Chudzika) i dwóch milicjantów; tegoż dnia w Woli Krzywieckiej (pow. Przemyśl zamordowano St. Kwaśnego; Następnego dnia w Bóbrce (pow. Lesko) powiesili Stefana Derenia, później – Władysława Tokarskiego; także 26 maja zamordowali w Manasterzu (pow. Jarosław) Michała Lichołata; w czerwcu spalili 300 gospodarstw w Nienowicach, przy czym zginęło 5 osób narodowości ukraińskiej; 10 VI zamordowali 47 Polaków w Staszicu (gm. Uchanie, pow. Hrubieszów); 5 VI – Annę Nakonieczną z Dobrej (gm. Sieniawa),11 VI zamordowali Andrzeja Bielańskiego z Woli Obszańskiej; 19 VI – Jana Szczerbę z Zawoju (gm. Cisna); 21 VI zamordowali Stefana Dundę z Woli Michowej (pow. Lesko); 22 VI postrzelili Marię Sało z Szówska (gm. Wiązownica), w czerwcu porwany został Gustaw Bęben z Folwarku itd. itp. Czy mam dalej wymieniać?

7. Spotkanie w przysiółku Żar było jednym z wielu i nie doprowadziło do żadnych efektów podobnie jak, np.: 29 IV 1945 r. w Siedliskach (pow. Brzozów), 15 VIII 1945 r. w Woli Michowej (pow. Sanok), 27/28 IX 1945 r. w kolonii Choroszczanka (pow. Siemiatycze), 31 XII 1945 r. w Wołkowyi (pow. Lesko), 18 V 1946 r. w folwarku Miętkie (pow. Hrubieszów)itd. itp. Nie różniło się od innych, z tym, iż teraz Ukraińcy sprytnie podsunęli [?] taką wolę [obelisk] władzy gminnej i „ta” jest gotowa spełnić ich żądania

Z przyczyn politycznych wymienię co następuje:

1. Bez podejścia całościowo do tematów spotkań polsko – nacjonalistycznych nie może być mowy o budowaniu jakiegokolwiek pomnika. Chciałbym przypomnieć, iż 10 VII 1943 r. udała się na rozmowy z nacjonalistami ukraińskimi delegacja wysłana przez Okręgowego Delegata Rządu na Wołyń (Kazimierza Banacha) w składzie: Zygmunt Rummel, i Krzysztof Markiewicz wraz z przewodnikiem Witoldem Dobrowolskim. Zostali w sposób barbarzyński zamordowani we wsi Kustycze (gm. Turzysk, pow. Kowel). Czy jest tam obelisk? poświęcony tym bohaterom?

2. W III Rzeczpospolitej w ostatnich latach wybudowano legalnie pomniki i odsłonięto tablice związane z ofiarami ukraińskimi m. in. w: Pawłokomie, Piskorowicach, Gorajcu, a czeka na odsłonięcie w Sahryniu. Ofiarom polskim na Rzeszowszczyźnie nic nie wybudowano i nie odsłonięto.  Czy możemy mówić w tym przypadku o symetrii czy o pogłębieniu dysproporcji!

3. Przyjęta i realizowana (m.in. przez ROPWiM) zasada, iż każdemu pomnikowi ofiar polskich na terenie dzisiejszej Ukrainy państwo polskie odpowiada budową pomnika lub tablicą pamięci na terenie dzisiejszej Polski ofiarom ukraińskim doprowadzi do absurdów. W tenże sposób cała Polska zostanie zasłana miejscami upamiętnienia ofiar ukraińskich!

Wg umiarkowanych danych na Kresach zginęło ok. 130 tys. osób narodowości polskiej, a na terenie dzisiejszej Polski ok. 4-6 tys. Ukraińców z rąk przeciwnych. Po prostych obliczeniach dochodzimy do proporcji: dwadzieścia upamiętnień ofiar polskich na jedno upamiętnienie ofiar ukraińskich. Jak teraz wyglądają te proporcje?

4. Do dnia dzisiejszego nie upamiętniono  największego mordu na Polakach dokonanego  17 IV 1945 r. przez nacjonalistów ukraińskich w Wiązownicy (pow. Jarosław). Przypomnę – zginęło od 120 do 130 Polaków! Co ROPWiM, co władze wojewódzkie, co wójt gminy Wiązownica (P. M. Ryznar) zrobili aby rodziny 80. zamordowanych miał gdzie zapalić świeczkę i pomodlić się za swoich członków rodziny? A nie ma ich grobów!

Z wyrazami szacunku

 

Mieczysław Samborski

rozdzielnik:

Uczestnicy Konferencji:

1. Zdzisław Zadworny – Burmistrz Cieszanowa;

2. o. Stefan Batruch

3. Mariusz Zajączkowski – OL IPN;

4. Mariusz Moszkowicz – Kraków;

5. Tomasz Róg – dyrektor CKiS w Cieszanowie.

Instytucje:

1. ROPWiM w Warszawie;

2. Wojewoda Podkarpacki;

3. Marszałek Sejmiku Podkarpackiego;

4. Starosta Lubaczowski;

5. Oddział Rzeszów IPN;

6. Oddział Lublin IPN.

7. Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich w Polsce.

Z prośbą o upowszechnienie (bez danych adresowych i telefonów):

1. dr Andrzej Zapałowski – przew. Oddziału Przemyskiego PTH;

2. ks. T. Isakowicz-Zaleski

3. Wiesław Tokarczuk – publicysta i internauta;

4. Redakcja „Rzeczypospolitej”;

5. Redakcja „Uważam Rze”.

Instytucjom wysyłam też ten list w wersji papierowej listem poleconym.

 

 


[1] Je. Stachiw, Od »hajdamaki« do »polonofila«. Wspomnienia i refleksje ukraińskiego nacjonalisty z Przemyśla, New York – Przemyśl 2010, s. odpowiednio: 88 i 120.

[2] M. Gołębiewski, Sojusz z Ukraińcami i sojusz narodów ujarzmionych, za: www.lviv.ua/litopys/files4/dos0402_e2.HTML