Moje książki

Granica w ogniu

Bezpieczeństwo Polski

Polecane strony
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zapałowski chce pokonać Chomę

Andrzej Zapałowski były europoseł został kandydatem na prezydenta Przemysla. Poparcia udzieliło mu Komitet "W Dolinie Sanu". - Ludzie powinni zrozumieć, że samorząd nie jest miejscem do politycznych rozgrywek - mówi. I ujawnia z jakimi problemami miasto będzie musiało się zmierzyć.

Początek formularza

Komitet "W Dolinie Sanu" skupia kilkanaście stowarzyszeń z terenu miasta i powiatu. Chcą razem "ulepszać" m. in. Przemyśl. A do zrobienia jest wiele. Zdaniem Andrzeja Zapałowskiego będzie np. problem z pozyskaniem inwestorów do specjalnej strefy ekonomicznej zlokalizowanej na obrzeżach miasta. Dlaczego? - Bo leży na podmokłym gruncie - mówi. - Firmy, które położone są w sąsiedztwie o 1,5 metra musiały podnosić grunt. To duże koszty dla potencjalnych inwestorów. Wyjawia również, że z obwodnicą miasta, na budowę której wczoraj została podpisana umowa z wykonawcą, mogą być problemy. Są już trzy protesty. - Będzie też jeden proces sadowy - mówi. - Firma, która ma siedzibę na trasie przebiegu obwodnicy prosiła miasto o wydzierżawienie terenu pobliskiego MPEC-u. Miasto się nie zgodziło i firma chce wynieść się z Przemyśla. A do kasy miasta płaci po sto-kilkadziesiąt tysięcy rocznie! A jaki jest stan finansów miasta i jaka recepta na załatanie dziur, gdyby Zapałowski został prezydentem a członkowie stowarzyszenia radnymi? - O finansach miasta wiem tyle, co każdy mieszkaniec. Wiem natomiast, że oddłużanie trwa 3-4 razy dłużej niż zadłużanie. A Przemyśl ma deficyt, według Zapałowskiego, na poziomie 54 proc. Do 60 proc. czyli maksymalnego, brakuje niewiele. - W normalnym trybie za dwa lata osiągnie taki stan - twierdzi Zapałowski. Jakie są pomysły na polepszenie stanu finansów miasta? - Może przez chwilę nie będzie zrobionych niektórych chodników, ale trzeba zdobywać dofinansowanie z zewnątrz, bo jest taka szansa, zamiast wykonywać z własnych pieniędzy - wylicza Zapałowski. - Zwłaszcza, ze zmienia się ustawa o funkcjonowaniu samorządów i nie będzie można brać kredytów na "przejadanie".

Dorota Szturm-Szajan / Super Nowości

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.